Odpusty

13 października 1949 roku, Kuria Metropolitarna w Poznaniu, potwierdziła ważność nadanych odpustów z 1871 roku dla kościoła w Trzcinicy:

1. Podwyższenie Krzyża Świętego
W roku 70 Jerozolima została zdobyta i zburzona przez Rzymian. Nastały wielkie prześladowania religii Chrystusa trwające prawie 300 lat. Dopiero po ustaniu prześladowań, matka cesarza rzymskiego Konstantyna, św. Helena, około 320 roku kazała szukać Krzyża, na którym umarł Pan Jezus. Po długich poszukiwaniach Krzyż znaleziono 14 września 320 roku W związku z tym wydarzeniem zbudowano w Jerozolimie na Golgocie dwie bazyliki: Męczenników (Martyrium) i Zmartwychwstania (Anastasis). Bazylika Męczenników nazywana była także Bazyliką Krzyża. 13 września 335 r. odbyło się uroczyste poświęcenie i przekazanie miejscowemu biskupowi obydwu bazylik. Na tę pamiątkę obchodzono co roku 13 września uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego. Później przeniesiono to święto na 14 września – najpierw dla tych kościołów, które posiadały relikwie Krzyża, potem zaś dla całego Kościoła Powszechnego.
W 614 roku na Ziemię Świętą napadli Persowie pod wodzą Chozroeza. Zburzyli wówczas wszystkie kościoły, także i kościół Bożego Grobu, a wiedząc, jak wielkiej czci doznaje Krzyż Pana Jezusa, zabrali go ze sobą. Cały świat modlił się o odzyskanie Krzyża Świętego. Po zwycięstwie, jakie cesarz Herakliusz odniósł nad Chozroezem, w traktacie pokojowym Persowie zostali zmuszeni do oddania świętej relikwii (628). Podanie głosi, że kiedy sam cesarz chciał na swoich ramionach zanieść Krzyż Chrystusa na Kalwarię, mógł to uczynić dopiero wówczas, kiedy zdjął swoje królewskie szaty. Jest to legenda, gdyż ze świadectwa św. Cyryla Jerozolimskiego (+ 387) wiemy, że już za jego czasów czcigodną relikwię podzielono na drobne części i rozesłano je niemal po wszystkich okolicznych kościołach.


Kościół w Krzyżu Jezusa widział zawsze ołtarz, na którym Syn Boży dokonał zbawienia świata. Dlatego każda jego cząstka, tak obficie zroszona Jego Najświętszą Krwią, doznawała zawsze szczególnej czci. Nie chodzi w tym wypadku o autentyczność poszczególnych relikwii, ale o fakt, że przypominają one Krzyż Chrystusa i wielkie dzieło, jakie się na nim dokonało dla dobra rodzaju ludzkiego.


O ukrzyżowaniu Pana Jezusa piszą wszyscy Ewangeliści. Co więcej, podają bardzo szczegółowe okoliczności tego wydarzenia. Według świadectwa ewangelistów Pan Jezus został ukrzyżowany około godziny 12, a umarł o godzinie 15. Jego pogrzeb odbył się ok. godziny 17. Kara ukrzyżowania była u Żydów znana, chociaż w prawie mojżeszowym nie była przewidziana. Aleksander Janneusz (103-76 przed Chrystusem) użył jej dla ukarania zbuntowanych przeciwko niemu faryzeuszów. Natomiast była to kara powszechnie stosowana przez Fenicjan, Kartagińczyków, Persów i Rzymian. Ci ostatni jednak nie stosowali jej wobec obywateli rzymskich. Była to bowiem kara hańbiąca (szubienica) i bardzo okrutna. Skazańca odzierano z szat, rzucano go na ziemię, rozciągano mu ramiona i nogi, przybijając je do krzyża. Skazaniec konał z omdlenia i gorączki, dusił się. Na domiar złego wisielca nękało mnóstwo komarów, a bywało, że konającego rozrywały sępy. Krzyż miał zwykle kształt litery T (tau). Ponieważ śmierć na krzyżu miała wszystkie znamiona hańby, dlatego cesarz Konstantyn Wielki zniósł karę śmierci przez ukrzyżowanie (316). Szubienica została ponownie wprowadzona w średniowieczu, jednak nie miała już kształtu krzyża.
Największą część drzewa Krzyża świętego posiada obecnie kościół św. Guduli w Brukseli. Bazylika św. Piotra w Rzymie przechowuje część relikwii, którą cesarze bizantyjscy nosili na piersi w czasie największych uroczystości. W skarbcu katedry paryskiej jest cząstka Krzyża świętego, podarowana przez polską królową Annę Gonzagę, którą miała otrzymać od króla Jana Kazimierza. Największą część Krzyża świętego w Polsce posiadał kościół dominikanów w Lublinie. Stosunkowo dużą część Krzyża świętego posiada kościół św. Krzyża na Łysej Górze pod Kielcami. Miał ją podarować benedyktynom św. Emeryk (+ 1031), syn św. Stefana, króla Węgier (+ 1038). Od tej relikwii i klasztoru pochodzi nazwa „Góry Świętokrzyskie”. Wreszcie dość znaczna relikwia Krzyża świętego znajduje się w Bazylice Krzyża Świętego w Rzymie.

Ku czci Krzyża Świętego wzniesiono mnóstwo kościołów. W samej Polsce jest ich ponad 100. Istnieje również kilka rodzin zakonnych – męskich i żeńskich – pod nazwą Świętego Krzyża. Wśród nich najliczniejsze to Zgromadzenie Św. Krzyża, założone w 1837 r., a zatwierdzone przez Rzym w 1855 r. Na czele czcicieli Krzyża stoi św. Paweł Apostoł. Szczególnym nabożeństwem do Krzyża wyróżniała się św. Helena, cesarzowa. Jednak na wielką skalę kult Krzyża zapoczątkowało średniowiecze, kiedy to bardzo żywo i powszechnie rozwinął się kult męki Pańskiej. Wśród świętych wyróżnili się tym nabożeństwem: św. Bernard (+ 1153), św. Franciszek z Asyżu (+ 1226), św. Bonawentura (+ 1274), św. Filip Benicjusz (+ 1285), a w latach późniejszych bł. Władysław z Gielniowa (+ 1505), św. Piotr z Alkantary (+ 1562), św. Jan od Krzyża (+ 1591) i św. Paweł od Krzyża (+ 1775). W nagrodę za serdeczne nabożeństwo do swojej męki Jezus obdarzył wielu świętych darem stygmatów. Dzieje Kościoła znają aż 330 podobnych wypadków. Pierwszy stwierdzony historycznie fakt stygmatów spotykamy u św. Franciszka z Asyżu. W ostatnich czasach mówiło się głośno o stygmatykach: Teresie Neumann z Konnersreuth (+ 1962) i o św. o. Pio (+ 1969) – zakonniku kapucynie.


Od I w. spotykamy krzyże wypisywane, rysowane czy ryte graficznie – i to w najróżnorodniejszych formach i symbolice, której postacią naczelną jest zawsze Chrystus. Od IV w. spotykamy krzyże bez Ukrzyżowanego, ale za to bogato wykładane szlachetnymi kamieniami i złotem (crux gemmata). Ich forma jest także różna. Tak np. spotykamy krzyże: Chrystusa, Piotra, Andrzeja, św. Pachomiusza, krzyż etiopski, ormiański, jerozolimski itp. We wczesnym średniowieczu zwykło się wyrabiać krzyże (pasje) z wizerunkiem Chrystusa, ale z koroną królewską (diademem) na głowie. Od wieku XII datują się krzyże współczesne, pełne wyrazu cierpienia i grozy. Najdawniejszy krzyż znaleziono w Herkulanum, w jednym z domów zasypanego przez wulkan (Wezuwiusz) w roku 63 i 79, którego to odkrycia dokonano w 1748 roku. Na jednej ze ścian domu znaleziono wyraźny odcisk dużego krzyża, który tam wisiał. Jest nawet otwór po gwoździu w ścianie, na którym ten krzyż był umieszczony. Krzyż Chrystusa czci się także czyniąc znak krzyża. Początkowo czyniono krzyż nad przedmiotami, kreśląc go dłonią. Miał on być wyznaniem wiary, chronić od nieszczęść, sprowadzać Boże błogosławieństwo. Zwyczaj ten sięga również pierwszych wieków chrześcijaństwa. Był on nadto traktowany jako credo katolickie, streszczenie najważniejszych prawd wiary. Słowami podkreślano wiarę w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, a ruchem ręki podkreślano nasze zbawienie przez Chrystusową mękę i śmierć. O znaku krzyża świętego pisze już Tertulian (+ ok. 240). Św. Hieronim mówi o nim w liście do Eustochii. Pierwsi chrześcijanie tym znakiem posługiwali się bardzo często. Kościół zachował ten zwyczaj, kiedy w liturgii błogosławi swoich wiernych.

Krzyż w ołtarzu głównym w trzcinickiej świątyni

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego przypomina nam wielkie znaczenie krzyża jako symbolu chrześcijaństwa i uświadamia, że nie możemy go traktować jedynie jako elementu dekoracji naszego mieszkania, miejsca pracy czy jednego z wielu elementów naszego codziennego stroju.

Tradycyjnie do kościoła parafialnego w Trzcinicy na uroczystości odpustowe przybywają Pielgrzymi z Lasek. Powitanie Pielgrzymów (1985 rok).
Uroczystości odpustowe ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego (1985 rok).

2. Odpust Św. Stanisława Biskupa i Męczennika

Działalność publiczna św. Stanisława jest związana z Krakowem. Dzieje tego miasta są bogate. W wieku VII lub VIII wzniesiono w pobliżu Krakowa na prawym brzegu Wisły kopiec Krakusa, domniemanego wodza plemienia, a w pobliżu Mogiły kopiec Wandy. W wieku VIII lub IX powstał gród (Wawel), a w jego cieniu osada, w której można domyśleć się stolicy Wiślan. O istnieniu Krakowa pisał Ibrahim-ibn-Jakub (906-965), kupiec arabski. W wieku IX Kraków należał do księstwa Wielkomorawskiego, a od wieku X do Czech. Jednak jeszcze w tym samym wieku Bolesław Chrobry przyłączył go do Polski. Nie jest wykluczone, że Kraków był stolicą biskupów słowiańskich już w wieku IX za czasów św. Cyryla i Metodego. Pewnym jest, że biskupstwo łacińskie powstało tu w roku 1000 jako sufragania metropolii gnieźnieńskiej. Kazimierz Odnowiciel (zm. 1058) wybrał Kraków na stolicę państwa. Był nią do roku 1611, kiedy to król Zygmunt III Waza na stałe przeniósł się do Warszawy. Kraków przez wiele lat był nie tylko sercem politycznym Polski, ale również duchowym i kulturalnym dzięki uniwersytetowi założonemu przez Kazimierza Wielkiego w roku 1364, a powołanemu na nowo do życia przez Władysława Jagiełłę z darowizn bł. Jadwigi, jego małżonki (1399).
Kraków należał wreszcie do najważniejszych i najwyższych ośrodków religijnych Polski: 73 biskupów i 4 po nich arcybiskupów, i jeden papież; 4 świętych: św. Stanisław (zm. 1079), św. Jacek (zm. 1257), św. Jan Kanty (zm. 1473) i św. Kazimierz (zm. 1482), 5 błogosławionych: bł. Wincenty Kadłubek (zm. 1223), bł. Bronisława (zm.1259), bł. Salomea (zm. 1268), bł. Jadwiga królowa (1399)i bł. Szymon z Lipnicy (zm.1482) oraz kilkunastu sług Bożych, kandydatów na ołtarze – to najpiękniejsze świadectwo tej religijnej żywotności.

Figura Św. Stanisława biskupa, męczennika w ołtarzu głównym w trzcinickiej świątyni.

Na imię Stanisław składają się dwa człony: „stać” i „sław”, co oznacza stać się sławny. Jeśli do kogo, to do naszego Świętego jakże pasuje to słowiańskie imię. Hagiografia zna tylko dwóch świętych o tym imieniu: Stanisława biskupa – męczennika i Stanisława Kostkę. Jest to więc imię nie tylko słowiańskie, ale na wskroś polskie. Najdawniejszym przekazem historycznym o św. Stanisławie biskupie są Roczniki, czyli kronika diecezji krakowskiej, prowadzona od samych jej początków, z „białymi planami” ze względów zupełnie zrozumiałych. Dokumentem dla nas niemniej ważnym jest Katalog Biskupów krakowskich, prowadzona z większą jeszcze dokładnością. W obu tych dokumentach znajdują się daty rządów św. Stanisława i wiadomość o translacji jego ciała. O świetnym pisze także pierwszy historyk polski, Gall (ok.1112 roku), obszernie zaś bł. Wincenty Kadłubek (zm. 1223), który jako biskup krakowski mógł mieć bliższe dane o św. Stanisławie, którymi my dzisiaj nie dysponujemy. Pierwszy żywot Męczennika napisał dominikanin, o. Wincenty z Kielc, ok. roku 1240. Służył ten żywot za podstawę do kanonizacji biskupa. Niestety wszystkie te informacje są nader skromne. Dopiero od wieku XIX daje się zauważyć żywe zainteresowanie się osobą Świętego wśród historyków. Ostatnio zaś z okazji 900-ej rocznicy jego śmierci pojawiło się szereg bardzo wnikliwych i cennych naukowych pozycji. Do najważniejszych należą opracowania profesora Mariana Plezi i obszerny tom XI Analecta Cracovienia, poświęcony św. Stanisławowi Szczepanowskiemu.


Data urodzenia Świętego nie jest pewna. Umieszcza się obecnie między latami 1030-1035. Przekazane tradycją imiona rodziców, Wielisaw i Małgorzata (Bogna), nie są również pewne. Święty miał pochodzić z rodziny rycerskiej Turzynów, zamieszkałych we wsiach, Raba i Szczepanów koło Bochni. Szczepanów przyjmuje się powszechnie jako miejscowość urodzenia Świętego. We wsi Szczepanowie znajdują się dwa kościoły: Św. Marii Magdaleny, fundacji Jana Długosza (1470), i nowy pod wezwaniem Św. Stanisława (1781). Obie świątynie połączono razem w roku 1914. Na domniemanym miejscu domu rodzinnego św. Stanisława wystawiono pod jego wezwaniem kaplice (XIX). Kolumna z figurą Świętego przypomina podróżnemu gdzie się znajduje. Szczepanów leży w odległości ok. 13 km od Brzeska, a 70 km na wschód od Krakowa. Parafia należy do diecezji tarnowskiej.


O latach młodzieńczych św. Stanisława źródła milczą. Przypuszcza się, że pierwsze studia odbył w opactwie tynieckim, a potem za granicą. Wskazuje się najczęściej na słynną wówczas szkołę katedralną w Leodium, w Belgii, oraz na Paryż. Święcenia kapłańskie otrzymał ok. roku 1060. Po powrocie do kraju biskup Lambert Suła mianował św. Stanisława kanonikiem katedry krakowskiej. Po śmierci Lambert (zm.1070) Stanisław został wybrany jago następcą. Został zatwierdzony przez króla Bolesława Śmiałego i papieża Aleksandra II dopiero w roku 1072.
O samej duszpasterskiej działalności św. Stanisław Szczepanowskiego wiemy bardzo mało. Miał podobno w swej rodzinnej wiosce wystawić drewniany kościół p.w. św. Marii Magdaleny, który potem odbudował Jan Długosz. Dla diecezji nabył wioskę Piotrawin na prawym brzegu Wisły. Zapewne wygrał przed sądem królewskim spór ze spadkobiercami zmarłego właściciela wsi. Na tym tle powstała później legenda o wskrzeszeniu Piotrawiny i stawieniu go przed trybunałem królewskim za świadka. św. Stanisław zapewne gorąco popierał reformy, przeprowadzone w tym czasie w Kościele przez papieża św. Grzegorza VII (1973-1085). Dzięki poparciu Bolesława Śmiałego udało się wskrzesić metropolię gnieźnieńską i jej sufraganie i w ten sposób uniezależnić Polskę od metropolii magdeburskiej. I kiedy bowiem po śmierci Bolesława Chrobrego pogaństwo na nowo podniosło głowę, metropolia gnieźnieńska przestała istnieć. Tymczasem rolę metropolii pełnił Kraków.


Początkowo musiała istnieć przyjaźń pomiędzy biskupem krakowskim a królem Bolesławem Śmiałym. Trwała ona jednak niedługo i miała zamienić się w tragiczny koniec. Problem nie został do dnia dzisiejszego ostatecznie wyjaśniony. Posłuchajmy najpierw, co o tym piszą najdawniejsze przekazy. Gall Anonim tak nam relacjonuje: „Jak zaś król Bolesław został z Polski wyrzucony, długo było opowiadać. Lecz to wolno powiedzieć, że nie powinien pomazaniec na pomazańca jakiegokolwiek grzechu cieleśnie mścić. Tym sobie wielce zaszkodził, że do grzechu grzech dodał; że za bunt skazał biskupa na obcięcie członków. Ani więc biskup – buntownika nie uniewinniamy, ani króla mszczącego się tak szpetnie nie zalecamy: (Kronika I, 27).


Z przytoczonego fragmentu wynika jasno, że w przekonaniu Galla św. Stanisław popełnił grzech zdrady i za to został ukarany śmiercią. Gall nie podaje bliższych okoliczności tej „zdrady” ani też nie motywuje niczym tak ciężkiego zarzutu wobec biskupa krakowskiego. Historyk Wojciechowski dosłownie tłumacząc tekst kroniki Galla, przyznał jej autorowi rację. A jednak takiemu tłumaczeniu sprawy przeczy stanowczo cała tradycja, która wręcz przeciwnie uznała Stanisława Szczepanowskiego za bohatera, męczennika i świętego. Jak to pogodzić z obiektywną prawdą? Najpierw na korzyść św. Stanisława zdaje się przemawiać fakt, że Gall pisał swoją kronikę zapewne w Płocku, nie w Krakowie. Pisał ją zaś na dworze Bolesława Krzywoustego – z konieczności więc stał po stronie królewskiej. Nadto każdorazowy biskup musiał w owych czasach składać królowi przysięgę lub przyrzeczenie, że będzie mu wierny. Tylko pod tym warunkiem otrzymywał inwestyturę. Skoro więc św. Stanisław wystąpił przeciwko Bolesławowi, a nawet rzucił na niego klątwę i przez to samo wyłączył króla ze społeczności Kościoła, zwalniając poddanych od obowiązku posłuszeństwa, słusznie Gall mógł sądzić, że biskup posunął się za daleko i że dopuścił się zdrady.


Na szczęście mamy jeszcze inne źródła, które w tej sprawie przychodzą nam z pomocą. Według biskupa Wincentego Kadłubka taka miała być historia tego wydarzenia: Bolesław był prawie zawsze w kraju nieobecny, gdyż nieustannie brał udział w wojnach. Tak było faktycznie. Na początku swoich rządów udał się z wojskiem do Czech, gdzie poniósł klęskę (1058). Z kolei dwa razy był na Węgrzech, by poprzeć króla Belę I przeciwko cesarzowi niemieckiemu (1060 i 1063).


W roku 1069 wyruszył znowu do Kijowa, by tam poprzeć księcia Izasława, swojego krewnego, w zatargu jego z braćmi o tron kijowski. W latach 1070-1072 był na zbrojnej wyprawie ponownie w Czechach. Po śmierci króla Beli I wprowadził na tron węgierski jego brata, św. Władysława. Wreszcie wyprawa druga do Kijowa (1077) przypieczętowała wszystko. W czasie nieobecności króla, według świadectwa Kadłubka, w kraju szerzył się bandytyzm i rozbój, wiarołomne żony zdradzały swoich mężów. Kiedy w czasie ostatniej wyprawy rycerze błagali króla, by powracał do kraju, ten bawił w Kijowie szereg miesięcy. Wtedy rycerze zaczęli go potajemnie opuszczać w obawie o los swoich domów i rodzin. Kiedy król powrócił z Rusi, zaczął się krwawo mścić na zbiegach. Kazał wiarołomnym żonom za karę karmić piersiami zwierzęce szczenięta, a dzieci zrodzone w grzechu zabijać. Wywołać to miało powszechne oburzenie. Wtedy to bohaterski biskup wystąpił w obronie swoich owiec. Najpierw upomniał króla, a kiedy ten zlekceważył napomnienia, rzucił na króla klątwę kościelną, która go wykluczyła z Kościoła i pozbawiła równocześnie władzy. Dla bezpieczeństwa biskup usunął się z katedry na Skałkę i tam zamieszkał przy kościele św. Michała. Reakcja ze strony Bolesława była natychmiastowa; wpadł na Skałkę i w czasie Mszy świętej na śmierć zarąbał biskupa, przy ołtarzu. Potem zaś kazał drużynie swojej ciało Świętego poćwiartować.


Kronika Wielkopolska, z końca wieku XIII, bierze stanowczo stronę za św. Stanisławem, kiedy pisze o Bolesławie: „Wiedząc, że Bolesław wścieka się jak dziki zwierz srożący się wśród owiec, i że od miecza tyrańskiego leje się krew (…), że godność królewska poszła w zapomnienie, a sprawiedliwość cierpi gwałt, (biskup Stanisław) zwrócił się do niego z ojcowskim napomnieniem. Ten zaś, lekceważąc ojcowską naganę i zamierzając do zła przydać jeszcze większe zło; świętego męża, odprawiającego Mszę świętą w kaplicy Św. Michała na Skałce, okrutnie zgładził swoim mieczem, a wywlókłszy ciało jego z kaplicy, poćwiartował je”.

„Śmierć Stanisława” – malowidło w kościele w Trzcinicy.

Nienawiść Świętego zdaje się popierać pośrednio sam Gall, kiedy pisze, że „Bolesław został z Polski wyrzucony”. Cały więc naród w ten sposób go potępił i od niego się odwrócił. Wiemy, że Bolesław usiłował jeszcze siłą odzyskać utracony tron. Udał się na Węgry i tam zamierzał skłonić św. Władysława, króla, by mu w tym dopomógł. Spotkał się jednak ze stanowczą odmową. Po dzień dzisiejszy jesteśmy świadkami tego, że przeciwników reżimu zwykło się nazywać zdrajcami. Samo więc to słowo nie musi oznaczać zdrady stanu; państwa i narodu. Zdrajcą został nazwany w 100 lat po śmierci św. Stanisława także św. Tomasz Becket, prymas Anglii, zamordowany przez króla w podobnych okolicznościach. Także wspomniany papież św. Grzegorz VII musiał ratować się ucieczką, napiętnowany przez cesarza Henryka IV jako zdrajca.
W roku 1963 profesor Jan Olbrycht i doktor Marian Kusiak przeprowadzili dokładne oględziny czaszki Świętego i doszli do wniosku, że św. Stanisław zginął w sile wieku, gdy miał ok. 40 lat. Posiadał wszystkie zęby. Na czaszce są wyraźne ślady aż 7 cięć od miecza, największe z nich wynosi 45 mm długości i ok. 6 milimetrów głębokości. Święty został uderzony z tyłu głowy. Tradycja więc znalazła swoje pełne potwierdzenie naukowe.
Data śmierci św. Stanisława nie została ustalona. Według bulli kanonizacyjnej Święty poniósł śmierć męczeńską 11 kwietnia. Tego też dnia, według najnowszej reformy liturgicznego kalendarza, obchodzi cały Kościół jego wspomnienie. Wszakże Roczniki Krakowskie podają jako datę śmierci 8 maja. W Polsce w ten dzień obchodzi się ową uroczystość także dlatego, że w kwietniu często przypadają jeszcze wielkanocne święta. Natomiast pewny jest rok śmierci Męczennika – 1079.


Żywot i śmierć św. Stanisława osunęła w latach późniejszych złota legenda o wskrzeszeniu Piotrawiny, o tym, że części porąbanego ciała cudownie się zrosły i że miały go pilnować orły. Tajemnicą osnute są ostatnie lata króla Bolesława. Według tradycji miał skończyć życie jako mnich – pokutnik w benedyktyńskim klasztorze w Osjaku (Jugosławia) w roku 1081.
Już roku 1083 dokonano uroczystego przeniesienia relikwii św. Stanisława ze Skałki na Wawel do katedry. Kadłubek pisze w swojej Kronice, że kroki wstępne kanonizacji już św. Grzegorz VII. Zwyciężony jednak przez cesarza musiał iść na dobrowolne wygnanie. Od roku 1138 Polska podzielona na dzielnice nie myślała o kanonizacji. Zajął się nią dopiero biskup krakowski, Iwo Odrowąż. On to polecił dominikanowi Wincentemu z Kielc, aby napisał żywot Świętego. Tego bowiem żądał Rzym przed kanonizacją. Biskup, będąc w Rzymie, poczynił też pierwsze kroki w tym kierunku. Jeszcze energiczniej sprawą wyniesienia Stanisława do chwały ołtarzy zajął się biskup krakowski, Prandota. Zaprowadzono wówczas księgę cudów. Papież Innocenty IV wyznaczył kanoniczną komisję dla przeprowadzenia procesu, do której powołał; arcybiskupa gnieźnieńskiego, Pełkę; biskupa wrocławskiego, Tomasza; i opata benedyktyńskiego z Lubiąża, Henryka. Wynikiem ich pracy był protokół, z którym w roku 1251 zostali wysłani do Rzymu Jakub ze Skaraszowa i mistrz Gerard w towarzystwie franciszkanów i dominikanów. Wyniki komisji nie zadowoliły jednak papieża. Wystawił on jako swojego specjalnego delegata franciszkanina Jakuba z Velletri, by ponownie zbadał księgę cudów i nieprzerwanie oddawaną cześć słudze Bożemu. Po dokonaniu tejże rewizji procesu w roku 1253 wyruszyło do Rzymu nowe poselstwo, do którego dołączono świadków cudów. A jednak z nieznanych bliżej przyczyn opór stawił bardzo wpływowy wówczas w kurii rzymskiej kardynał Jan Gaetani, późniejszy papież Aleksander IV (1254-1261). Właśnie wtedy została wprowadzona do procesu kanonizacyjnego funkcja „adwokata diabła”. Żartobliwą tą nazwę określono prawnika, którego zadaniem było wyszukiwanie wszelkich obiekcji, by przeszkodzić kanonizacji, wyciąganie wszystkich niejasnych i ewentualnych zarzutów. Wreszcie opór kardynała przełamano i papież Innocenty IV dnia 17 września 1253 roku w kościele Św. Franciszka z Asyżu dokonał uroczystej kanonizacji w Asyżu. Złożyły się na tę uroczystość: Msza święta, celebrowana przez papieża, zaliczenie (wpisanie) Stanisława biskupa w poczet świętych, wyznaczenie dnia Świętego, udzielenie obecnym odpustu i modlitwa do nowego Świętego. Na ręce dostojników Kościoła w Polsce papież wręczył bullę kanonizacyjną. Na pamiątkę miejsca kanonizacji wystawiono później w tejże bazylice osobną kaplicę p.w. Św. Stanisława. Wracając z Włoch delegację Kraków powitał uroczystą procesją ze wszystkich kościołów.


Pierwsza uroczystość ku czci św. Stanisława odbyła się w Krakowie dnia 8 maja 1254 roku. W uroczystości tej wzięli udział z dostojników duchowych; nuncjusz papieski, Opiso; arcybiskup gnieźnieński, Pełka; biskup wrocławski, Tomasz; biskup poznański, Bogusław; biskup płocki, Andrzej; biskup litewski, Witz; biskup ruski, Gerard i biskup krakowski, Prandota. Z książąt polskich uczestniczyli; Bolesław Wstydliwy; Kazimierz, książę kujawsko-łęczycki; Przemysław, książę Wielkopolski i Ziemowit Mazowiecki. Tak więc po raz pierwszy cała Polska zjednoczyła się, by uczcić swojego czołowego patrona. Biskup Prandota podarował królowi czeskiemu cząstkę ramienia św. Stanisława. W sto lat potem Kazimierz Wielki darował również cesarzowi Karolowi IV sporą relikwię Świętego, dla której tenże cesarz wystawił we Wrocławiu kościół i klasztor augustianów pw. Św. Wacława, Stanisława i Doroty.


W Polsce dzień św. Stanisława, biskupa i męczennika jest dniem patronalnym. Dlatego obchodzi się go jako uroczystość obok dnia św. Wojciecha i NMP Królowej Polski. O popularności św. Stanisława Szczepanowskiego w Polsce świadczy również to, ze jego imię należy do najczęściej spotykanych – tak u mężczyzn, jak i u kobiet. Topografia polska zna aż 195 miejscowości, które zapożyczyły swoją nazwę od imienia Świętego. Wśród nich na Rusi było znane miasto Stanisławów. Ku czci Świętego wystawiono w naszej Ojczyźnie 270 kościołów, nie licząc kaplic. To również ma swoją wymowę. Oprócz, że św. Stanisław Szczepanowski jest głównym patronem następujących diecezji; archidiecezji krakowskiej i warszawskiej, oraz poznańskiej, jak również diecezji-kieleckiej, lubelskiej, płockiej, sandomierskiej i tarnowskiej. Podobnie jak Gniezno jest świadkiem corocznej manifestacji u grobu św. Wojciecha 23 kwietnia, tak podobna manifestacja odbywa się ze Skałki do katedry w Krakowie z relikwią czaszki Świętego dnia 8 maja. Z osobą i z dniem św. Stanisława lud związał szereg przysłów. J, Krzyżanowski przytacza ich 16. Szereg miast polskich ma w herbie wizerunek św. Stanisława, jak np.: Chrzanów, Dubiecko, Sławków, Stanisławów itp.


Obecnie są trzy w Polsce miejscowości, w których św. Stanisław odbierał albo odbiera dotąd szczególną cześć: Kraków, Szczepanów i Piotrwin. W Krakowie na Wawelu, są relikwie św. Stanisława. Król Zygmunt I Stary w roku 1512 ufundował dla nich srebrny ołtarz ze scenami wyobrażającymi męczeństwo Świętego. Tenże król ku czci św. Stanisława ufundował jeszcze jeden tamże ołtarz, bogato zdobiony szlachetnymi kamieniami i perłami, który wystawiono podczas największych uroczystości, obok grobu Świętego wisiały srebrne lampy, liczne wota i powiewały zdobyczne sztandary. W latach 1626-1629 stanął na środku katedry obecny ołtarz, dzieło Jana Chrzciciela Trevano. Wykonany z czarnego marmuru, ozdobiony złoconymi brązami, ma kształt konfesji, nakrytej złotą kopuła. W narożach stoją parami posągi; św. Wojciecha i św. Stanisława, św. Wacława i św. Zygmunta, św. Kazimierza i św. Jacka, św. Floriana i św. Ignacego Loyoli. Na kopule widnieją figury 4 ewangelistów. W środku konfesji jest mensa ołtarzowa, a na niej srebrna trumna, spoczywająca na ramionach 4 aniołów. Pierwszą trumnę ofiarowała z okazji kanonizacji bł. Kinga, drugą – król Władysław IV ze srebra. Zabrali ja Szwedzi w roku 1655 wraz ze wszystkimi kosztownościami. Trumna obecna jest fundacji biskupa krakowskiego, Piotra Gembickiego, wykonana w srebrze w Gdańsku przez Piotra von der Rennen w latach 1669-1671. Na jej zewnętrznych ścianach jest 12 scen z życia Świętego oraz przedstawione są jego cuda. Zespół ten należy do najbogatszych cyklów ikonograficznych, poświęconych Świętemu. Nadto w skarbcu katedry znajduje się relikwiarz w kształcie ramienia, podtrzymywanego przez orły, dar kanclerza Tomasza Zamoyskiego z 1631 roku. W skarbcu znajdują się dwa relikwiarze głowy św. Stanisława. Jeden z nich ofiarowała w roku 1424 królowa Zofia Holszańska, żona Władysława Jagiełły, jako wotum koronacyjne. Drugi zaś jest darem Elżbiety Rakuszanki, żony Kazimierza Jagiellończyka, matki św. Kazimierza – wspaniałe dzieło sztuki złotniczej, wysadzone szlachetnymi kamieniami i perłami. Ten to relikwiarz obnosił się 8 maja w dorocznej procesji ku czci Świętego. Wreszcie w skarbcu katedry można oglądać relikwiarz w kształcie ręki z wieku XVI, zawierający fragmenty kości św. Stanisława. W podziemiach katedry krakowskiej są groby królów polskich.


Skałka to drugie sanktuarium krakowskie św. Stanisława. Nazwa wywodzi się stąd, że kościół został wystawiony faktycznie na wapiennej skale jako rotunda w stylu romańskim, wcześniejsza od katedry pod wezwaniem św. Michała, potem wystawiono tam świątynię w stylu gotyckim. W roku 1471 osadził tu paulinów Jan Długosz. Obecna świątynia pochodzi z lat 1734-1751, wzniesiona w stylu barokowym przez Antoniego Gerharda Mutzera. W ołtarzu bocznym po lewej stronie w pobliżu prezbiterium jest stary obraz św. Stanisława. Pod obrazem za szkłem jest kawał pnia drzewa, na którym według podania miało być ćwiartowane ciało Męczennika. Na prawo przy ołtarzu jest wmurowana tablica z trzema oszklonymi otworami, w których znajdują się już zatarte jakoby krwi biskupa. Łaciński napis głosi; Przystań przechodniu, biskup Święty krwią swoją mnie zrosił. Przy kościele znajduje się sadzawka z figurą św. Męczennika, fundacja biskupa krakowskiego, Jakuba Zadzika (zm. 1642). według legendy tu miał wpaść w czasie ćwiartowania palec Świętego. Wodę lud po dzień obecny uważa się za cudowną. W podziemiach kościoła są sarkofagi ludzi wybitnie zasłużonych dla Ojczyzny; Jana Długosza, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Teofila Lenartowicza, Adam Asnyka, Wincentego Pola, Lucjana Siemieńskiego, Stanisława Wyspiańskiego, Karola Szymanowskiego i Ludwika Solskiego.


Sanktuarium św. Stanisława jest również Szczepanów, jego miejsce rodzinne, miejsce wielu pielgrzymek, oraz Piotrwin nad Wisłą, kiedyś miejsce bardzo liczne uczęszczane przez pątników. Na legendarnym miejscu grobu wskrzeszonego Piotrawiny wystawiono do dziś stojący kościółek, w którym można oglądać 55 obrazków wotywnych z wieku XVII, upamiętniających cuda św. Męczennika. Kościółek ten wystawił w roku 1440 biskup krakowski, kardynał Zbigniew Oleśnicki.


Wyrazem kultu św. Stanisława było wybicie monet z jego wizerunkiem; uczynili to król Władysław Łokietek i król Aleksander Jagiellończyk.
Cześć św. Stanisława Biskupa zostawił ślady w literaturze polskiej. Już w wieku XIII powstał do dnia dzisiejszego śpiewany w chwilach uroczystych hymn Gaude, Mater Polonia. Później powstało tych pieśni o wiele więcej. Znane były misteria sceniczne poświęcone życiu i śmierci Męczennika. Żywot św. Stanisława Biskupa Krakowskiego opisał wierszem biskup J.A. Zasdłuski (w. XVIII). Epopeę o nim w 6 księgach napisał Stanisław Golański. Powstała nawet opera Na honor św. Stanisława Biskupa (koniec wieku XVIII). Antoni Hoffman wystawił w roku 1815 tragedię w Teatrze Narodowym w Warszawie pt. Bolesław Śmiały. Naszemu Świętemu poświęcili swoje utwory Julian Ursyn Niemcewicz w swoich Śpiewach Historycznych, Edward Odyniec utwór o Bolesławie Pokutnik, Juliusz Słowacki fragment rapsodu Króla- Ducha, Józef Korzeniowski – dramat Mnich. Stanisław Wyspiański poświęcił św. Stanisławowi 2 rapsody i 2 dramaty.


Możemy więc bez żadnej przesady stwierdzić, że s. Stanisław Biskup-Męczennik był i jest najpopularniejszą postacią w hagiografii polskiej. Był on symbolem obrońcy uciśnionych poddanych przed panującymi, nadużywającymi swej władzy; symbolem pasterza, który oddaje życie w obranie swoich owiec. Wreszcie uważano zawsze Świętego za symbol zjednoczonej, niepodległej Polski. Dlatego kult jego w latach niewoli był Polakom szczególnie bliski.


Szczególnym czcicielem św. Stanisława był ojciec Święty Jan Paweł II. Przez 15 lat był następcą wielkiego Biskupa-Męczennika. Co roku 8 maja urządzał ku jego czci uroczystą procesję z relikwiami Świętego ze Skałki w Krakowie na Wawel. Kiedy otrzymał z rąk papieża Pawła VI kapelusz Kardynalski, w powrotnej drodze do polski wstąpił do Osiaku w Karyntii, gdzie ma się znajdować według podania grób Bolesława Śmiałego i odprawił tam Mszę Świętą. Widziano nieraz metropolitę zatopionego w modlitwie żarliwej przy grobie św. Stanisława. Rocznicę 900-lecia śmierci Męczennika (1079-1979) opracował w najdrobniejszych szczegółach. Pielgrzymkę do Polski odbył właśnie w tą rocznicę, by uczcić swojego poprzednika na tronie biskupów krakowskich. Chwalebną postać Biskupa przypomniał w kazaniu powitalnym na placu Zwycięstwa w Warszawie, na konferencji do Episkopatu Polski, na Jasnej Górze, w katedrze krakowskiej na zakończenie synodu krakowskiego, który rozpoczął, i w homilii pożegnalnej na Błoniach Krakowskich. Jeszcze przed swoim przybyciem do Polski udał się Ojciec Święty do Kościoła św. Stanisława w Rzymie, by na jego uroczystość (8 maja) odbyć uroczystą celebrę. Wreszcie za natchnieniem papieża Jana Pawła II poczta watykańska wydała osobne znaczki ku czci św. Stanisława, biskupa i męczennika.


Za czasów posługi ks. proboszcza Zygmunta Thimma w trzcinickiej parafii Arcybiskup Metropolita Krakowa Karol Wojtyła nadał 19 kwietnia 1967 roku relikwie św. Stanisława biskupa i męczennika dla kościoła parafialnego w Trzcinicy.

Wygląd kościoła p.w. św. Stanisława biskupa i męczennika w Trzcinicy po remoncie wieży.

3. Odpust Św. Jadwigi Śląskiej
Św. Jadwiga, księżna, wdowa, 1178-1243, Patronka Śląska – 16 października.
W roku 1937 odbyły się uroczystości 800-lecia urodzin św. Jadwigi Śląskiej, a w roku 1967 podobne uroczystości, związane z obchodem 700-lecia jej kanonizacji. Św. Jadwiga należała bowiem do tych szczęśliwych polskich świętych, którzy nie czekali długo na kanonizację. Odbyła się bowiem w 24 lata po jej śmierci. Centrum uroczystości była Trzebnica, miasteczko oddalone od Wrocławia ok. 25 km. W uroczystości jubileuszowej wzięło udział 30 biskupów z prymasem polskim na czele. Kościół p.w. Św. Bartłomieja i Najśw. Maryi Panny wystawił małżonek Świętej, Henryk Brodaty. W nim zbudował kryptę, w której kiedyś spoczywało 22 członków książęcego rodu Piastów. Kiedy jednak woda zaczęła podmywać podziemie, wtedy niektóre trumny – sarkofagi przeniesiono do podziemia kaplicy Św. Jadwigi w roku 1680, a śmiertelne szczątki Henryka Brodatego umieszczono w prezbiterium. Papież Pius XII kościół ten wyniósł do godności bazyliki. Książę Henryk Brodaty ufundował nadto obszerny klasztor cystersek, który przez wiele lat był prawdziwą twierdzą polskości na Śląsku. Tak np. jeszcze w roku 1695 na 8 Niemek było w tymże opactwie 37 Polek – zakonnic. Przez 300 lat opatkami były same Polki. Klasztor zlikwidowały władze pruskie w roku 1810.

Figura Świętej Jadwigi w ołtarzu głównym w kościele w Trzcinicy.

Jadwiga pochodziła z hrabiowskiego rodu niemieckiego Giessen – Andechs (Bawaria). Była córką Bertolda IV i jego drugiej żony, Agnieszki z Miśni, córki Dedona V z Rochlic. Urodziła się zapewne w rodzinnym zamku w Andechs, nad Jeziorem Amer. Podawany dotąd przez wiele żywotów Świętej rok urodzenia 1173 historycy współcześni uważają za zbyt wczesny. Należałoby go przesunąć na lata 1178-1180. W roku 1180 Bertold IV, hrabia Meranu, otrzymał od cesarza Feryderyka I Rudobrodego (Barbarossy) tytuł księcia. Św. Jadwiga jako dziewczynka została oddana na wychowanie i naukę do klasztoru benedyktynek w Kitzingen nad Menem. Program szkolny obejmował również naukę języka łacińskiego, haftu i malowania, muzyki i pielęgnowania chorych. Święta nie była sama, ale miała liczne rodzeństwo, bo 8 braci i sióstr; Agnieszka wyszła za króla Francji, Gertruda za króla Wegier, Eckbert został biskupem Bembergi, Otto został księciem Burgundii, Bertold – arcybiskupem Koloczy, a potem patriarchą Akwelei. Jadwiga była początkowo przeznaczona dla żupana Serbii; zmieniono jednak plan i oddano ją do Wrocławia, na dwór księcia Bolesława Wysokiego, jako upatrzoną na małżonkę dla jego syna, Henryka. Miała wtedy zaledwie 12 lat (1190). Data ślubu nie jest znana. Zaraz na początku doszło do niepokoju w nowej rodzinie Jadwigi. Życzeniem bowiem było ojca, całe księstwo śląskie było w ręku Henryka (Brodatego). Najstarszy jednak syn, Jarosław, pochodzący z pierwszej żony Bolesława Wysokiego, zbuntował się. Sprawę tę załagodzono, kiedy Jarosław został biskupem wrocławskim. Niebawem udało się księciu Henrykowi dołączyć do dzielnicy śląskiej także dzielnicę senioratu, krakowską, i część Wielkopolski. Dlatego figuruje on w tabeli królów i książąt polskich.


Henryk Brodaty i św. Jadwiga stanowili wzorowe małżeństwo. A jednak przy radościach macierzyństwa zaznała Święta również cierpienia, kiedy troje jej dzieci zmarło przedwcześnie: Bolesław, Agnieszka i Zofia. W roku 1208 zmarł jeszcze jej drugi syn jako kilkuletnie dziecię. Przy życiu pozostały jedynie: Gertruda i Henryk. Św. Jadwiga, chociaż Niemka z pochodzenia, zachowała wszystkie zwyczaje polskie. Wyuczyła się języka polskiego i nim się posługiwała. Dwór księżnej wyróżniał się karnością i dobrymi obyczajami, bowiem Jadwiga dbała o dobór znajdujących się w nim osób. Święta wyposażyła wiele kościołów w szaty liturgiczne, haftowane jej ręką i jej dworek. O wysokiej wartości artystycznej tychże parametrów kościelnych świadczą zachowane fragmenty ornatu w Muzeum kapitulnym we Wrocławiu, przedstawiające szereg scen z Pisma Świętego i postaci świętych. Święta Jadwiga była matką dla poddanych. Troszczyła się, by jej urzędnicy nie uciskali kmieci w jej dobrych, obniżyła im świadczenia na rzecz dworu, przewodniczyła sądom, darowała często grzywny karne albo je zaniżyła, w razie klęsk, mimo protestów zarządców, nakazywała rozdawać zmagazynowanie ziarno, mięso i sól itp. Zorganizowała także szpitalik dworski, gdzie codziennie znajdowało utrzymanie ok. 13 chorych i kalek. Miała zwyczaj objeżdżać swoje posiadłości, a wtedy nawiedzała chorych i wspierała ubogich.
Wraz ze swoim mężem ufundowała kilka kościołów oraz klasztorów. Do najznakomitszych fundacji należało opactwo cystersek w Trzebnicy (1202). Pierwsze mniszki przysłał bart św. Jadwigi, Eckbert, biskup Bambergi. Szybko do nich przyłączyły się Polki z najznakomitszych rodzin śląskich. Tu również otrzymały wychowanie oraz naukę dwie synowe Jadwigi – Anna i Agnieszka – córka króla czeskiego. Nieco później znalazła się wśród mniszek trzebnickich Adelajda, siostra księcia Henryka Brodatego, księżna Moraw. Opactwo rozwijało się tak pięknie, że jeszcze w tym samym wieku liczyło ok. 120 zakonnic. W tym tez wieku klasztor ten dał początek 5 innym fundacjom cystersek.


Henryk Brodaty był doskonałym gospodarzem swojego księstwa. Dlatego stać go było, by finansować fundacje kościelne i charytatywne. Do książęcego skarbca napływały również pieniądze z kopalń złota i srebra. Za jego rządów wystawiono kościoły m.in.: w Złotymstoku, w Nowogrodzie Babrzańskim, w Sadłowie, w Wąsoszy, na polu Legnickim, we Lwówku, Leśnicy, Rokitnicy. Szpitale powstały we Wrocławiu, w Nowogrodzie Babrzańskim i w Środzie. Przy każdym zaś również schronisko dla bezdomnych i podróżnych. Św. Jadwiga pomagała finansowo chłopcom ubogim, którzy kształcili się w szkole katedralnej we Wrocławiu, starała się łagodzić dolę więźniów, posyłając im żywność, odzież i świece. Bywało, że zamieniała im karę śmierci czy też wieloletniego więzienia na prace przy budowie świątyń czy klasztorów. Mąż na to chętnie przystawał. Wszakże Jadwiga byłą tak delikatna, że nigdy nie narzucała jemu swojej woli, lecz zostawiała mu ostateczną decyzję. Dlatego jego podpis figuruje na dokumentach wspomnianych fundacji.


Jak bardzo Święta dbała o swój poziom kulturalny, świadczą kodeksy, jakie po niej zostały; Psałterz trzebnicki i Modlitewnik z wieloma przepięknymi inicjałami. Samych ilustracji scen z Pisma Świętego jest w nich ok. 150.
Przysłowie polskie głosi: Kogo Pan miłuje, tego doświadcza. Również i nasza Święta nie miała miodowego życia. I tak w latach 1208-1213 rodzinne jej gniazdo w Andechs zostało zrównane z ziemią, a jej 3 braci zostało skazanych na banicję. Narzeczony jej córki, Gertrudy, Otton von Wittelsbach, został utopiony w Dunaju za udział w zabójstwie króla Niemiec, Filipa Skrytobójczo została zamordowana siostra św. Jadwigi, Gertruda, królowa Węgier zaś jej siostra, Agnieszka, królowa Francji, swoim życiem rozwiązłym ściągnęła na cały ród hańbę tak dalece, że papież Grzegorz IX był zmuszony napiętnować ją publicznie. W roku 1227 na zjeździe w Gąsawie został raniony Henryk Brodaty. Święta pielęgnowała go z całym oddaniem kochającej żony. W roku 1229 w walce o tron krakowski, Konrad Mazowiecki podstępnie pochwycił i uwięził swojego rywala, Henryka Brodatego. Jadwiga na wahała się udałć się w daleką podróż do Płocka, ażeby u Konrada wyjednać uwolnienie męża. Konrad wypuścił Henryka, kiedy ten zrezygnował z księstwa krakowskiego. Pod koniec życia przeżyć musiała Święta najazd Tatarów. Schroniła się przed nimi ucieczką z zakonnicami cysterskimi do Krosna nad Odrą. Kiedy zaś jej syn, Henryk Pobożny, zginął pod Legnicą (1241), miała bohaterska matka wypowiedzieć te piękne słowa; „Boże, dziękuje Ci za takiego syna”. A przecież było to jej szóste dziecko, które jej zabrała śmierć.


Ta dziwna Niemka w razie potrzeby umiała stanąć również w obronie racji stanu Polski. I tak w klasztorze trzebnickim szerzyła kult św. Stanisława Biskupa. Kiedy książę Bolesław Rogatka oddał w ręce niemieckie Ziemię Lubuską, Jadwiga wystąpiła bardzo stanowczo przeciwko temu bezprawiu.
Ostatnie 28 lat św. Jadwiga spędziła w czystości, do której za pozwoleniem żyjącego jeszcze męża zobowiązała się ślubem. Odtąd Henryk Brodaty zaczął nosić tonsurę mniszą oraz zapuścił brodę. Dlatego potomność nadała mu przydomek „Brodatego”. Pierwsze lata po ślubie spędziła Święta na zamkach w Leśnicy, we Wleniu, a także we Wrocławiu. Po śmierci zaś męża (1238) oddała rządy żonie Henryka Pobożnego, Annie, a sama zamknęła się w klasztorze trzebnickim. Kiedy dowiedziała się o niezwykle surowym życiu swojej siostrzenicy, św. Elżbiety z Turyngii (zm. 1231), postanowiła ją naśladować. Dlatego do cierpień osobistych i rodzinnych zaczęła więc dodawać własne pokuty; posty, biczowania, włosiennicę i czuwania nocne. Przez 40 lat spożywała pokarm tylko dwa razy dziennie i to bez mięsa i nabiału. Po śmierci męża na ręce swojej córki, Gertrudy, ksieni w Trzebnicy, złożyła śluby zakonne i jako zwykła zakonnica-mniszka poddała się pod jej przełożeństwo. Pożegnała też ziemię dla nieba w tymże opactwie 14 października 1243 roku, przeżywszy na ziemi ponad 60 lat. Święta zmarła wieczorem, w porze nieszporów do następnego dnia. Dlatego papież Klemens IV wyznaczył na dzień dorocznej jej pamiątki 15 października. Jednak w Polsce wspomnienie jej doroczne obchodzono zawsze 16 tegoż miesiąca.


Zaraz po jej śmierci zaczęły napływać pielgrzymki do jej grobu, gdyż była powszechnie uważana za Świętą. Zaczęto spisywać łaski, za jej wstawiennictwem otrzymane. W latach 1262-1264 przeprowadzono na żądanie Stolicy Apostolskiej badania kanoniczne w Trzebnicy i we Wrocławiu. O kanonizację zabiegał także papież Urban IV, który jako legat papieski w latach 1248-1249 był trzy razy we Wrocławiu. Przedwczesna jednak śmierć nie pozwoliła mu procesu dokończyć. Do chwały świętych wyniósł Jadwigę dopiero następca Urbana IV, papieża Klemens IV, w Witero, w kościele dominikanów, dnia 6 marca 1267 roku. Na tę pamiątkę umieszczono w tymże kościele tablicę z napisem; W świątyni tej została Jadwiga, księżna polska, przyjęta uroczyście w poczet świętych w roku 1267 przez Klemensa IV, tu pochowanego. Jej święto przypada 15 października.
Z okazji kanonizacji św. Jadwigi otwarto jej grób w obecności króla Czech, Ottokara II, biskupa Wrocławia, Władysława, a także rodziny i wnuków Świętej. 25 sierpnia tegoż roku przeniesiono relikwie Świętej do kaplicy Św. Piotra. W roku 1269 wystawiono ku czci św. Jadwigi obecną kaplicę, gdzie spoczywa jej ciało.


Po dzień dzisiejszy zachowała się szczęśliwie bulla kanonizacyjna, skierowana do Episkopatu Polski. Dlatego na synodzie w Pajęczej prymas polski, Janusz, w roku 1269 polecił, by doroczne święto obchodzono w całej Polsce. Bulla jest własnością metropolii wrocławskiej, podobnie jak i żywot św. Jadwigi z roku 1300 pt. Legenda.
Kult św. Jadwiga był w Polsce zawsze bardzo żywy. Wystawiono ku jej czci 122 kościołów. Jej imię należały do najczęściej u nas spotykanych. Już w roku 1257 synowa Jadwigi, Anna, wystawiła ku jej czci we Wrocławiu kaplicę w kościele Św. Klary. Oprócz Trzebnicy miała św. Jadwiga swoje sanktuarium także w Potęgowe, gdzie było kiedyś „cudowne źródło”, które według miejscowego podania miało wytrysnąć jako odpowiedź na modlitwę Jadwigi, kiedy tutaj spragniona zatrzymała się w swojej podróży do Płocka. Na prośbę króla polskiego, Jana III Sobieskiego, bł. Innocenty XI rozciągnął kult św. Jadwigi na całym Kościół (1680). Także przysłowia, związane z dniem św. Jadwigi, świadczą o popularności Świętej w naszej Ojczyźnie. Oto niektóre: „Do św. Jadwigi pozbieraj jabłka, orzechy i figi”, „Kto sieje na Jadwigę, ten zbiera figę”. Julian Krzyżanowski przytacza podobnych przysłów aż 22. Topografia polska zna 56 miejscowości, wywodzących swoją nazwę od imienia św. Jadwigi. W dzień św. Jadwigi (16 października 1978 roku) został wybrany papieżem pierwszy Polak, Jan Paweł II. Dlatego Episkopat Polski zarządził, aby w całym kraju, dnia 16 każdego miesiąca, odbywały się szczególne modły za Ojca świętego. W roku 1979, w rocznicę swojego wyboru, papież podarował do bazyliki trzebnickiej kielich mszalny i świecę paschalną.


Ikonografia przedstawia św. Jadwigę z figurką Matki Bożej w jednej ręce, a z kościołem w ręce drugiej. Tak ja też przedstawił Mistrz Teodoryk (1357-1367) w najstarszym z zachowanych obrazów Świętej. Z kościołem w ręku i z figurką Matki Bożej jest również przedstawiona św. Jadwiga na płycie grobowca, wykonanego w marmurze i alabastrze w roku 1680. Grobowiec ten należy do najbogatszego, jakie spotyka się w Polsce. Kaplicę Świętej, w której ten grobowiec się znajduje, ufundował jej wnuk, Władysław Piast, arcybiskup Salzburga, w latach 1268-1269. W tymże kościele przed głównym ołtarzem leżą w posadzce okazałe płyty nagrobne: księcia Henryka Pobożnego – męża i syna św. Jadwigi.

 © Gość R. Parafia Rzymsko-Katolicka p.w. św. Stanisława Biskupa i męczennika w Trzcinicy. Monografia wydana z okazji 25-lecia posługi kapłańskiej ks. kanonika Floriana Skubiszaka w Parafii Trzcinica, Trzcinica 2009, s. 28-37.